Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Lena Huppert   Pan nam zsyła Anioły... opowieść noworoczna.
3

Pan nam zsyła Anioły... opowieść noworoczna.

Wszystko się zgadza, dziwi się Marhia, widzi to przecież jak na dłoni. Zresztą zajrzała do mądrych książek. BioLogika nie kłamie. Przeziębienie to najsłabsza możliwa manifestacja konfliktu utraty terytorium, niemożności dogadania się z kimś… Manifestacja objawów trwa tyle, ile sam konflikt. Więc za dwa, trzy dni mi przejdzie. To dobrze. 
Zaczęło się od tąpnięcia energetycznego. Wtedy nie wiedziała, o co tak naprawdę do końca chodzi. Jedyne co dudniło jej w głowie głośnym echem, to gigantyczne poczucie straty. Zrozumienie miało przyjść potem. Znała siebie. Przyszło. 
Coraz trudniej było jej żyć skąpanej po czubek głowy w niskich wibracjach. Wiele razy myślała, że pora już wrócić do domu Pana, tam, skąd przyszła, by wypełnić swoją ziemską misję. Droga prowadziła coraz bardziej pod górę i była coraz bardziej wyboista. Naprawdę trudno było po niej stąpać, a ten krzyż, który ze sobą dźwigała, ciążył jej nieznośnie. 
Za każdym razem, gdy do okien jej oczu zaglądały promienie słońca, rosła w nadziei na bliskie spotkania przy dźwiękach najwyższych. Lecz gdy harfa nagle milkła, pozostawiając ją bez strojących drgań, i zapadała głucha cisza i bezkształtna ciemność wiedziała, że to tylko kolejny etap jej drogi. Krzyżowej. Zawsze towarzyszyło temu wówczas żałosne niczym pieśń matki opłakującej dziecko: „Panie, cóżeś mi uczynił”. I znowu pragnęła, by zabrał ją do domu swego…
Z głową tętniącą myślami wsiadła do autobusu, który czekał na pętli. Dziękuję, że mi nie uciekł, pomyślała z wdzięcznością. Ruszył dosłownie po chwili, jakby rozumiał jej zmęczenie, że chce do domu. Ale zaraz znowu stanął. Dwóch mężczyzn, chyba pod wpływem, gestem poprosiło kierowcę, by się zatrzymał. Otworzył im drzwi (jaki uprzejmy) i jeden z nich wszedł do środka. 
Autobus był prawie pusty, wiózł może trzech, może czterech pasażerów. 
Zawiany mężczyzna – wysoki, postawny, długie, siwe włosy i szlachetne rysy – spojrzał w kierunku Marhii i uśmiechnął się szeroko. Z błyskiem w oczach ruszył w jej kierunku, wskazując ją palcem, jakby spotkał kogoś znajomego. 
Można po polsku, zapytał, czy raczej po rosyjsku, bo była w płaszczu a'la car z futrzaną czapą na głowie. Jesteś piękna, znajesz? Gawarisz pa ruski? Ja artysta o siwych włosach ci to mówię, piękna, skradłaś moje serce. Koniecznie musisz przyjść jutro na tańce w Wilanowie. Kanieszno, panimajesz? Jutro. Zakochałem się, uwierz mi, piękna. Ja ljublju tjebja, ljublju. Przyłożył rękę do serca. Ljublju, ljublu. Powoli zaczął się oddalać. Ljublju tjebja, powtórzył raz jeszcze i posłał jej pocałunek. Reagowała jedynie cichym, perlistym śmiechem lub mało wyrazistym gestem. Nie dał jej przecież powodu do zdenerwowania. Zachował klasę i powściągliwość. Potem odwracał się jeszcze kilka razy, by pomachać i rzucić słodki uśmiech, nim zniknął w otwartych drzwiach autobusu. Przejechał dokładnie jeden przystanek. Ten przystanek w jej życiu. 
Poczuła, jak powraca do sił. Każde słowo i każdy gest tego Anioła dodawały jej życiodajnej energii. To jasne, Pan wyprawił do niej swego posłańca, by zechciała pozostać jeszcze tam, gdzie była, dokończyć swą misję. Tak, twoja droga nie dobiegła jeszcze końca. Wiedziała o tym przecież, wiedziała, że Pan jej jest zawsze blisko i czuwa...
Ten wpis czytano 472 razy.
Piękne podsumowanie:) Pozdrawiam serdecznie:)
Asiunia - Piątek, 08 Styczeń 2016 10:22
Małe jest piękne, to stara prawda :) Szczęście jest w nas i strajmy się je odkrywać wciąż na nowo :)
Lena Hupert - Czwartek, 07 Styczeń 2016 23:29
"Dziękuję, że mi nie uciekł, pomyślała z wdzięcznością. Ruszył dosłownie po chwili, jakby rozumiał jej zmęczenie, że chce do domu." - znam to uczucie :) Podobnie jak tę magię (nie)przypadkowych spotkań / wydarzeń. Zresztą łączy się ona chyba nierozerwalnie z umiejętnością doceniania małych rzeczy. Życie jest dużo znośniejsze, gdy dostrzegamy nawet drobne dobrodziejstwa, gdy potrafimy być wdzięczni za nie nawet w trudnych dla nas chwilach. Wtedy łatwiej doświadczyć pocieszenia, gdyż jest się w stanie dostrzec je w pozornie błahych zdarzeniach, które dla kogoś innego mogłyby nie mieć żadnego znaczenia. Wierzę też w to, że wdzięczność jest nagradzana kolejnymi powodami do wdzięczności :) A GRATEFUL HEART IS A MAGNET FOR MIRACLES
Gość Zanna Zu - Środa, 06 Styczeń 2016 22:59
Odsłon: 32802
Lena Huppert
WSZYSTKO CO WAŻNE DLA NASZEGO KRAJU I JEGO MIESZKAŃCÓW, PRIORYTETOWE, STRATEGICZNE LEŻY MI NA SERCU! MOJA FUNDACJA WSPIERANIA ROZWOJU KULTURY I SPOŁECZEŃSTWA OBYWATELSKIEGO QLT PRAGNIE OTACZAĆ KULTEM PRAWDZIWĄ JAKOŚĆ
<< Kwiecień 2017 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930    
zobacz wszystkie wpisy »