Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Lena Huppert   Związki partnerskie - kolejny element depopulacji?
Kategorie
3

Związki partnerskie - kolejny element depopulacji?

No właśnie, czy to mit, czy prawda, że są gdzieś takie gremia, którym zależy na tym, by ograniczyć populację na świecie? Tak naprawdę ostateczna odpowiedź jest trudna i mocno uwikłana w różne teorie, zwane przez wielu (kogo?) teorią spiskową. Wiele jednak wskazuje na to, że mamy do czynienia z wielokierunkowym działaniem tych, którzy siedzą u sterów, żeby wymienić tu tylko coraz bardziej postępującą, pankontynentalną władzę nad żywnością i lekami koncernów biotechnologicznych poprzez domknięcie obiegu: "generowanie chorób - leczenie" (leczenie na tyle nieskuteczne, by tzw. leki wciąż były niezbędne). Uwaga, to te same koncerny! Elementów jest tu bardzo wiele: pasze z dodatkiem śruty sojowej i kukurydzianej GMO stosowane na całym świecie, w tym w całej Europie, światowe uprawy GMO na ogromną skalę - a to przecież całkowite uzależnienie od koncernów i ich własności intelektualnej, sterylizujące szczepionki (szczególnie w krajach mniej rozwiniętych), chemitrails, tj. samolotowe opryski chemią znacznych obszarów, także Polski itp. Jednym z nich jest także propagowanie związków partnerskich, które, jak wiadomo, nie służą przedłużeniu gatunku. Nie mam nic przeciwko homoseksualistom, nie uważam, jak niektórzy, że należy ich kierować na przymusowe leczenie czy zamykać w więzieniach, ale jestem głęboko przekonana, że nieustanne ich propagowanie prowadzi do absurdu i nieszczęścia. Eskalacja chorej tolerancji totalnej to najkrótsza droga do całkowitego wypaczenia. Niech to co marginalne i nieprzydatne dla społeczeństwa, pozostanie w granicach marginesu, i nie podlega ciągłemu lansowaniu jako pożądana forma współżycia. Kto tylko w ten sposób jest w stanie realizować swoją płciowość, niech tak czyni, lecz stawianie takich relacji na równi z małżeństwem, a chwilami nawet wyżej małżeństwa, to strategia, której celem jest dalsza destabilizacja pozycji rodziny, a także dalsze, znaczące ograniczenie przyrostu naturalnego i to tzw. społeczeństw wysoko rozwiniętych. Miejmy to na uwadze, zanim zachłyśniemy się naszą niczym nie ograniczoną wolnością i niezwykle postępową tolerancją.
Ten wpis czytano 1444 razy.
Trzeba pamiętać, że są 2 strategie populacji, jedna r stratedzy charakteryzują się krótkim życiem, wydawaniem dużej ilości potomstwa przed śmiercią, z tym, że to potomstwo jest słabe, ale liczne, że któryś na pewno przeżyje oraz drugi model, k stratedzy, wg, którego osobniki wydają mało potomstwa, ale jest ono silne, zdrowe, osobniki żyją długo, dbają o własne zasoby np. masę ciała, zdrowie i żyją długo. Pierwszy model r-strategii jest charakterystyczny dla krajów słabo rozwiniętych i rozwijających się, gdzie ludzie żyją krótko, w niektórych krajach Afryki ok. 40 lat, kobiety rodzą dużo dzieci, ale wiele z nich umiera i choruje. Kraje rozwinięte Ameryki Północnej i Europy oraz rozwiniętych krajów Azji prezentują drugi model k-strategii, dorośli dbają o własne zasoby: edukację, status społeczny, rozwój, żyją długo, średnia długość życia to ponad 80 lat, rodzą mało dzieci, ale dbają o nie, znakomita większość dzieci dożywa dorosłości i późnej starości, są zdrowe, zadbane, szczęśliwe. Afryka ma o wiele przyjaźniejszy klimat niż kraje rozwinięte, jedzenia jest pod dostatkiem, chociażby świeżych owoców, wszelka bieda wynika z sytuacji politycznej oraz licznych wojen. http://www.stosunki.pl/?q=content/bieda-afryki-wynika-z-jej-bogactwa
http://jaredreser.com/Background/Biology/randkstrategies.html
Asiunia - Niedziela, 21 Grudzień 2014 11:04
Tzw. trzeci świat - dziś po części na topie gospodarczym - załatwia się choćby skażonymi szczepionkami. Z nami - białasami - sprawa jest trudniejsza, więc każda metoda dobra... także bezowocne związki partnerskie, oby jak najwięcej, pomożemy w ten sposób uratować murzyniątka, bez wątpienia, Mr Gannet ;) Póki co wiadomo, że korporacje biorą się całkiem na serio za prywatyzację wody pitnej i generalnie zasobów wody, więc już wkrótce nie będzie być może problemu z murzyniątkami umierającymi z głodu, których tak Panu żal, że chętnie, najwidoczniej, usunąłby je Pan z pola widzenia. TYMCZASEM ,JAK PISZE PAN JAN, ŻYWNOŚĆ POWINNA BYĆ WYTWARZANA NA MIEJSCU I ZBYTEK NIKOMU I NICZEMU NIE SŁUŻY. AFRYKA WIE TO DOBRZE, ŻE ŁASKA PAŃSKA NA PSTRYM KONIU JEŹDZI. DAJMY NARZĘDZIA I WIEDZĘ, A NIE MICHĘ I UBEZWŁASNOWOLNIENIE, A WTEDY WSZYSCY SOBIE PORADZĄ SAMI, ZWŁASZCZA ŻE GRO WSZYSTKIEGO (ziemi, wody, lasów itp), GANNECIE MIŁY, IDZIE NA NIKOMU NIEPOTRZEBNĄ W TAKIEJ MASIE PRODUKCJĘ PRZEMYSŁOWĄ, A NIE DLA LUDU. SŁUŻY TO WYŁĄCZNIE GARSTCE OSÓB O DUŻYM APETYCIE NA WŁADZĘ I KASĘ - ZECHCIEJ TO DOSTRZEC :)
Lena Hupert - Środa, 20 Luty 2013 13:27
Niejaki Gannet w swoim koment nizej proponuje sodomizm jako sposób zmniejszenia ludności na świecie. Gratuluje pomysłu. Tylko nie rozumiesz jednej kwesti że rasa biała oswiecona jest w odwrocie juz od dawna i chyli się przez takie postępowe myślenie ku upadkowi. A na populacje wpływ maja chinczycy i hindusi oraz afrykanie. Tu mamy juz połowe ludności świata . Kwestia żywienia nie leży jeszcze w ilości ludzi ale w ich egoiźmie. W Polsce urzednik nie ruszający się z krzesła daje zgode na odrolnienie terenu i juz powstaje kolejny apartament i mieszkanko dla singla albo rodzinki pl 1+1 plus pies do czasu spłaty kredytu.Po drugie nie kolego ile żywności marnuje sie z powodu kuriozalnego prawa antyludzkiego tak zwanego ,, Prawa rynku i prawa podatkowego,, po trzecie globalizm jest skutkiem braku żywności. Dlaczego. Otóż tylko powrót do rolnika a nie producenta zywności spowoduje zwiekszona ilość żywności. Otóz łopatologicznie przedstawia sie to tak. : Nie wszyscy muszą pić kawe i kakao i myć sie mydłem na bazie oleju kokosowego. Rozumiesz to Gannet? To znaczy że każdy powinien spozywać to co daje mu ziemia w miejscu zamieszkania a reszta luksusem towarem kolonialnym. To tylko spowoduje ograniczenie produkcji kawy kosztem innych roślin spozywczych. Przy okazji uratuje sie lasy amazonskie. Nie wszyscy w Europie musza spożywać francuskie wino . wtedy mozan część aerału przenaczyc np na inne rosliny jadalne. Jesli chodzi o wode. Jej brak też jest spowodowany chciwością. Wycinkka lasów powoduje odejscie wód gruntowych i wyjałowienie ziemi. Oraz wysychanie rzek. Maja to hiszpanie. Otóż wpadli na pomysł z duchem globalizacji że będą żyć z turystyki i oliwek. Wyrżneli lasy i sadili oliwki, wino, teraz nie maja czym je podlać. To tak pokrotce Gannet. I prosze nie obrażac pani Leny, bo ma swoje poglądy raz mnie lub bardziej udane, ale ma jakąs idee i to mi pasuje. Najgorsza jest bezideowość. Ten wpis Pani Leny podoba mi się choc brak w nim jak zawsze niestety rozwinięcia i uzasadnienia. Ale też to jest blog prywatny i nie wymagam tego od piszącego choc może to powstrzymałoby od takich komentarzy jak poniżej.
Jan Serdeczny - Czwartek, 14 Luty 2013 12:14
Odsłon: 45794
Lena Huppert
WSZYSTKO CO WAŻNE DLA NASZEGO KRAJU I JEGO MIESZKAŃCÓW, PRIORYTETOWE, STRATEGICZNE LEŻY MI NA SERCU! MOJA FUNDACJA WSPIERANIA ROZWOJU KULTURY I SPOŁECZEŃSTWA OBYWATELSKIEGO QLT PRAGNIE OTACZAĆ KULTEM PRAWDZIWĄ JAKOŚĆ
<< Lipiec 2018 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
       
zobacz wszystkie wpisy »